środa, 19 listopada 2014

Wampiryzm XXI wieku...

Dzisiaj, siedząc na łóżku naprzeciw mojej koleżanki odkryłam, że nie jest tak kolorowo, jakby mogło się wydawać. Wampiry istnieją! Nie wierzę.. To prawda. To już nie jest Robert P. ze Zmierzchu z postawionymi włosami, czy aktorzy z serialu „Pamiętniki Wampirów”, to jest zdecydowanie wyższy poziom ludzkiej zawiści. Wydawać by się mogło, że wszystko jest ok, ale nie jest. Każda walka się kiedyś kończy, więc ja mówię : poddaje się.
Jeszcze nie tak dawno byłam szczęśliwa. Ślepo wierzyłam, że to się nigdy nie skończy, że zawsze będę żyła w stanie euforii. Ech... Jak szybko się zaczęło, tak i szybko się skończyło, ale nie żałuję wszystkich przeżytych chwil, bo porażki uczą pokory. Jak nie za pierwszym, to za drugim razem.
Dobra, może odeszłam trochę od tematu, ale już wracam.
Co się tyczy wampiryzmu samego w sobie, to nie mam nic przeciwko, bo sama mam coś w sobie z wampira, ale to już przesada… No tak, przecież jeszcze nie napisałam o co chodzi. Chodzi o to, że lubisz kogoś, może czasami zbyt wylewnie to okazujesz, a ten ktoś wkręca sobie, że Ty (ja) za dużo sobie wyobrażam od tej znajomości, że ja chciałabym czegoś więcej, a ja przecież wiem, jak jest, chociaż czasami moje zachowanie  może wskazywać na coś odwrotnego – cóż taka jestem.. Mogę nad sobą pracować, ale to chyba nie o to chodzi, żeby się przyporządkować osobie, która i tak ma to gdzieś, prawda? Prawda!
Mam tylko jedną piosenkę na opisanie stanu w jakim się teraz znajduje…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz